Proste, szybkie, tanie i smaczne danie.
Z pajdą chleba i z surówką lub kubkiem chłodnika świetny patent na błyskawiczny obiad. Może być też na ciepłą kolację.
Potrzeba (dla 2 osób):
-większy bakłażan
-2 jajka
-sól, pieprz, 2 pełne łyżki curry
-bułka tarta
-oliwa lub olej do smażenia
W miseczce roztrzepujemy widelcem jajka i dokładnie mieszamy z przyprawami. Jeśli curry jest mocno słono, to ostrożnie z solą, być może nie będzie trzeba jej dosypywać. Na talerzyk wysypujemy tartą bułkę. Bakłażana kroimy w niezbyt grube plastry (ok. 0,5 cm). No i wiadomo, każdy plaster obtaczamy wpierw w jajku, potem w bułce, wrzucamy na patelnię na rozgrzany tłuszcz i smażymy z obu stron do zrumienienia panierki. Uważamy, by nie smażyć na zbyt mocnym ogniu, żeby bakłażan zdążył dojść zanim panierka się przypali (powinien być mięciutki w środku, no i skórka musi mieć czas zmięknąć do stanu jadalnego).
Podajemy z czosnkowym sosem jogurtowym, kubkiem chłodnika na kefirze, surówką, sałatką (np. z sałaty, pomidorów, dymki i z jajkiem na twardo), z ketchupem, ajwarem czy czymkolwiek na co macie ochotę.
Smakowite i sycące.
Według mnie i połówka zdecydowanie przebija o wiele popularniejszą panierowaną cukinię czy kabaczka.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakłażan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakłażan. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lipca 2016
wtorek, 1 kwietnia 2014
Bakłażanowe spaghetti niby bolognese
Jakoś tak wyszło, że znalazłam w lodówce bakłażana, który zapodział się tam i prosił się o szybkie zjedzenie. Został więc szybko zjedzony w sosie do spaghetti. Nie chciało mi się kombinować, więc zrobiłam sos jak bolognese tylko zamiast mielonego wystąpił bakłażan.
Nie wiem czemu nie wpadłam na to wcześniej. Może po prostu o najprostsze pomysły najtrudniej, a do tej pory nie miałam zmęczonego życiem, samotnego bakłażana w prawie pustej lodówce.
Nie to, że nie lubię klasycznego sosu z mielonym mięskiem, ale bakłażany ubóstwiam i jakby mi życie dało do wyboru nigdy już nie zjeść spaghetti z mielonym albo z bakłażanem, to na przyszłość śmiało wybieram bakłażany.
Warzywo- czy mięsożrecy spróbujcie oberżynowego spaghetti. To jest pyszne.
Potrzeba (na 2 głodne osoby):
-średni bakłażan,
-puszka krojonych pomidorów i 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego,
-niewielka cebula i 2-6 ząbków czosnku (w zależności od tego jak bardzo czosnkolubni jesteście, my jesteśmy bardzo, więc daję 6 i robię bardzo czosnkowe spaghetti),
-oregano, sól, pieprz, szczypta chilli (jeśli lubicie)
-parmezan lub pecorino oraz posiekana świeża bazylia
-świeżo ugotowany w osolonej wodzie (ale koniecznie nierozgotowany) makaron spaghetti (warto rozejrzeć się i wybrać ten, co ma w składzie 100% pszenicy durum, będzie lepszy niż udawacze niestuprocentowi)
Piękny, lśniący, o głęboko fioletowej barwie owoc oberżyny (czy ja już kiedyś wspominałam, że kocham bakłażany?) kroimy na plastry ok. 1 cm grubości. Na blacie kładziemy papierowy ręcznik, solimy go obficie i układamy plastry bakłażana, pruszymy porządnie solą z wierzchu i przykrywamy drugim papierowym ręcznikiem, dociskając go do powierzchni plastrów. Zostawiamy w spokoju na około 20 minut.
Cebulę siekamy niezbyt drobno, a czosnek dość drobno.
Plastry bakłażana dociskając wycieramy suchym papierowym ręcznikiem i potem mokre od słonego i gorzkiego soku papiery wyrzucamy. Połowę siekamy bardzo drobno, drugą połowę kroimy grubiej (gotowy sos będzie miał wtedy o wiele ciekawszą konsystencję).
Wstawiamy wodę na makaron, a na drugim palniku na dużej patelni przesmażamy na oliwie do smażenia z łyżką masła cebulę i czosnek. Potem dodajemy partiami bakłażana i przesmażamy. Dodajemy przyprawy i zalewamy pomidorami z puszki wymieszanymi z koncentratem, dusimy ok. 20 min. aż bakłażan zmięknie, a sos trochę odparuje.
Na talerz nakładamy spaghetti, sos i posypujemy z wierzchu startym serem i posiekanymi liśćmi bazylii.
Smacznego.
Fotki gotowego dania na razie nie będzie, bo jestem jełopa i zostawiłam mój aparat foto u teściowej prawie dwa tygodnie temu. Na razie macie więc zdjęcie bakłażana z mojego fotkowego archiwum,a jak już odzyskam aparat, to zrobię bakłażonowy sos ponownie i pokażę jak pysznie i czerwono się prezentuje.
PS z dn. 25.04
Dziś też było na obiad takie bakłażanowe niby bolognese. Pyszne i tym razem sfotografowane. Tym razem nie miałam bazylii, posypałam natką pietruszki, też smacznie, ale z bazylią lepiej.
Nie wiem czemu nie wpadłam na to wcześniej. Może po prostu o najprostsze pomysły najtrudniej, a do tej pory nie miałam zmęczonego życiem, samotnego bakłażana w prawie pustej lodówce.
Nie to, że nie lubię klasycznego sosu z mielonym mięskiem, ale bakłażany ubóstwiam i jakby mi życie dało do wyboru nigdy już nie zjeść spaghetti z mielonym albo z bakłażanem, to na przyszłość śmiało wybieram bakłażany.
Warzywo- czy mięsożrecy spróbujcie oberżynowego spaghetti. To jest pyszne.
Potrzeba (na 2 głodne osoby):
-średni bakłażan,
-puszka krojonych pomidorów i 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego,
-niewielka cebula i 2-6 ząbków czosnku (w zależności od tego jak bardzo czosnkolubni jesteście, my jesteśmy bardzo, więc daję 6 i robię bardzo czosnkowe spaghetti),
-oregano, sól, pieprz, szczypta chilli (jeśli lubicie)
-parmezan lub pecorino oraz posiekana świeża bazylia
-świeżo ugotowany w osolonej wodzie (ale koniecznie nierozgotowany) makaron spaghetti (warto rozejrzeć się i wybrać ten, co ma w składzie 100% pszenicy durum, będzie lepszy niż udawacze niestuprocentowi)
Piękny, lśniący, o głęboko fioletowej barwie owoc oberżyny (czy ja już kiedyś wspominałam, że kocham bakłażany?) kroimy na plastry ok. 1 cm grubości. Na blacie kładziemy papierowy ręcznik, solimy go obficie i układamy plastry bakłażana, pruszymy porządnie solą z wierzchu i przykrywamy drugim papierowym ręcznikiem, dociskając go do powierzchni plastrów. Zostawiamy w spokoju na około 20 minut.
Cebulę siekamy niezbyt drobno, a czosnek dość drobno.
Plastry bakłażana dociskając wycieramy suchym papierowym ręcznikiem i potem mokre od słonego i gorzkiego soku papiery wyrzucamy. Połowę siekamy bardzo drobno, drugą połowę kroimy grubiej (gotowy sos będzie miał wtedy o wiele ciekawszą konsystencję).
Wstawiamy wodę na makaron, a na drugim palniku na dużej patelni przesmażamy na oliwie do smażenia z łyżką masła cebulę i czosnek. Potem dodajemy partiami bakłażana i przesmażamy. Dodajemy przyprawy i zalewamy pomidorami z puszki wymieszanymi z koncentratem, dusimy ok. 20 min. aż bakłażan zmięknie, a sos trochę odparuje.
Na talerz nakładamy spaghetti, sos i posypujemy z wierzchu startym serem i posiekanymi liśćmi bazylii.
Smacznego.
Fotki gotowego dania na razie nie będzie, bo jestem jełopa i zostawiłam mój aparat foto u teściowej prawie dwa tygodnie temu. Na razie macie więc zdjęcie bakłażana z mojego fotkowego archiwum,a jak już odzyskam aparat, to zrobię bakłażonowy sos ponownie i pokażę jak pysznie i czerwono się prezentuje.
PS z dn. 25.04
Dziś też było na obiad takie bakłażanowe niby bolognese. Pyszne i tym razem sfotografowane. Tym razem nie miałam bazylii, posypałam natką pietruszki, też smacznie, ale z bazylią lepiej.
środa, 5 września 2012
Bakłażan pieczony z pomidorkami (i rybą smażoną na maśle)
Sezon na pomidory i pomidorki w pełni. Wie o tym bardzo dobrze moja Teściowa, która w ogródku ma owocujące w hurtowych ilościach krzaki pomidorków koktajlowych. Dzięki temu co jakiś czas trafia do mnie siatka słodkich, dojrzałych mini pomidorków. Mniam.
Potrzeba:
Bakłażany kroimy na plastry ok. 1cm grubości. Solimy, kładziemy posoloną stroną na podwójnym papierowym ręczniku, solimy drugą stronę i przykrywamy papierowym ręcznikiem, dociskamy i zostawiamy na 15-20 min. Kroimy cebulę na pół, potem w plastry. Czosnek kroimy na plasterki. Najbardziej pracochłonne co musimy zrobić, to każdego pomidorka dźgamy widelcem lub nacinamy nożem (wtedy lepiej się upieką, a nie wybuchną podczas pieczenia). Żaroodporne naczynie smarujemy oliwą (taką do smażenia, nie extra virgin). Na dno układamy plastry bakłażana, przesmarowujemy oliwą (najwygodniej za pomocą silikonowego pędzelka), potem pomidorki, cebulę i czosnek, prószymy solą, pieprzem i odrobiną płatków chilli, a następnie znów bakłażana, smarujemy oliwą, itd. do wyczerpania składników. Wierzch skrapiamy oliwą i posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy do miękkości bakłażana (200 stopni 20-30 min.).
Można zjeść na śniadanie lub kolację z kawałkiem dobrego pieczywa, albo na obiad w pracy odgrzane w mikrofali, można też podać jako jarzynkę do klasycznego obiadu z ziemniaczkami i mięskiem.
Na zdjęciu z chlebkiem i pyszną, super prostą rybą.
RYBA:
Grubo siekamy kolendrę lub koperek. Filet z lubianej morskiej ryby (tutaj filet z czarniaka, czyli bliskiego krewnego dorsza, który smakuje bardzo podobnie i często jest sprzedawany jako dorsz) solimy i pieprzymy z każdej strony. Na patelni rozgrzewamy oliwę (taką do smażenia), kiedy się rozgrzeje wkładamy łyżkę masła i roztapiamy, kładziemy rybę i smażymy po 2-3 min z każdej strony. Wykładamy na talerz, posypujemy zielonym (najlepiej natką kolendry albo natką pietruszki, albo koperkiem, albo szczypiorkiem) i podajemy zanim ostygnie. Obok kładziemy cząstkę cytryny do pokropienia ryby.
Potrzeba:
- 0,5 kg pomidorków koktajlowych (ewentualnie zwykłych, dojrzałych pomidorów)
- dwa średnie bakłażany (ok. 1kg)
- cebula
- czerwona papryka
- 5 dużych ząbków czosnku
- oliwa, sól, pieprz, płatki chilli
Bakłażany kroimy na plastry ok. 1cm grubości. Solimy, kładziemy posoloną stroną na podwójnym papierowym ręczniku, solimy drugą stronę i przykrywamy papierowym ręcznikiem, dociskamy i zostawiamy na 15-20 min. Kroimy cebulę na pół, potem w plastry. Czosnek kroimy na plasterki. Najbardziej pracochłonne co musimy zrobić, to każdego pomidorka dźgamy widelcem lub nacinamy nożem (wtedy lepiej się upieką, a nie wybuchną podczas pieczenia). Żaroodporne naczynie smarujemy oliwą (taką do smażenia, nie extra virgin). Na dno układamy plastry bakłażana, przesmarowujemy oliwą (najwygodniej za pomocą silikonowego pędzelka), potem pomidorki, cebulę i czosnek, prószymy solą, pieprzem i odrobiną płatków chilli, a następnie znów bakłażana, smarujemy oliwą, itd. do wyczerpania składników. Wierzch skrapiamy oliwą i posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy do miękkości bakłażana (200 stopni 20-30 min.).
Można zjeść na śniadanie lub kolację z kawałkiem dobrego pieczywa, albo na obiad w pracy odgrzane w mikrofali, można też podać jako jarzynkę do klasycznego obiadu z ziemniaczkami i mięskiem.
Na zdjęciu z chlebkiem i pyszną, super prostą rybą.
RYBA:
Grubo siekamy kolendrę lub koperek. Filet z lubianej morskiej ryby (tutaj filet z czarniaka, czyli bliskiego krewnego dorsza, który smakuje bardzo podobnie i często jest sprzedawany jako dorsz) solimy i pieprzymy z każdej strony. Na patelni rozgrzewamy oliwę (taką do smażenia), kiedy się rozgrzeje wkładamy łyżkę masła i roztapiamy, kładziemy rybę i smażymy po 2-3 min z każdej strony. Wykładamy na talerz, posypujemy zielonym (najlepiej natką kolendry albo natką pietruszki, albo koperkiem, albo szczypiorkiem) i podajemy zanim ostygnie. Obok kładziemy cząstkę cytryny do pokropienia ryby.
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Faszerowane bakłażany (i papryka)
Tym razem będzie smakowy mariaż polsko-arabski.
Uwielbiam kaszę gryczaną. I bakłażany też uwielbiam, zarówno za wygląd (ten przepiękny kolor skórki), jak i za smak. Jeden trafił się bardzo pocieszny, nosaty, ale to nie uchroniło go przed pożarciem.
Potrzeba (na 2 osoby):
*dwa średnie bakłażany
*cebula
*5 sporych ząbków czosnku, zgniecionych
*niepełna szklanka niepalonej kaszy gryczanej
*kawałek zielonej papryki
*garść pokrojonych w plasterki czarnych oliwek
*pomidor
*dwa jajka
*sól, pieprz, szczypta chilli, dwie łyżki przyprawy kebab shoarma*, czubata łyżka roztartego w palcach majeranku
*ostrzejszy żółty ser
*masło
Bakłażany kroimy na pół, wykrawamy środek, posypujemy solą i przykrywamy papierowym ręcznikiem (wciskając go do wyżłobienia), aby pozbawić warzywo gorzkiego soku. Zostawiamy na pół godziny i wyrzucamy mokry od soku ręcznik.
Zagotowujemy osoloną wodę, dodajmy majeranek i dwa zgniecione ząbki czosnku, wsypujemy kaszę i gotujemy na półmiękko.
Kroimy paprykę w drobną kostkę, cebulę siekamy, pomidora sparzamy, obieramy i kroimy w większe kawałki.
Na maśle przesmażamy cebulę z papryką, dodajemy pozostałe ząbki czosnku, przesmażamy, dodajemy shoarmę, przesmażamy króciutko, mieszając. Zdejmujemy z gazu, wsypujemy kaszę, oliwki i pomidory, mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą, pieprzem i chilli. Przestudzone nadzienie mieszamy z jajkami.
Nadzienie nakładamy z górką do bakłażanów, przykrywamy żółtym serem, na dno naczynia nalewamy 2 łyżki wody, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy pod przykryciem do miękkości bakłażanów (ok. 20-25 min w 200 stopniach).
Podajemy posypane świeżą bazylią z kleksem dobrego keczupu lub koncentratu pomidorowego.
Jeden bakłażan wystarcza na obiad dla jednej osoby.
Pyszne i niedrogie.
Prawdopodobnie zostanie wam trochę nadzienia, więc dodatkowo można zrobić faszerowane papryki i/lub cukinię (u mnie były na obiad następnego dnia). Środek z bakłażana siekamy i mieszamy z nadzieniem, wkładamy do delikatnie posolonej w środku papryki i/lub cukinii, przykrywamy żółtym serem i pieczemy do miękkości.
*Ja mam kebab shoarma Kamisa, można też czerwoną shoarmę kupić w internecie. To nie to samo co przyprawa do gyrosa! Ewentualnie można dodać curry.
Uwielbiam kaszę gryczaną. I bakłażany też uwielbiam, zarówno za wygląd (ten przepiękny kolor skórki), jak i za smak. Jeden trafił się bardzo pocieszny, nosaty, ale to nie uchroniło go przed pożarciem.
Potrzeba (na 2 osoby):
*dwa średnie bakłażany
*cebula
*5 sporych ząbków czosnku, zgniecionych
*niepełna szklanka niepalonej kaszy gryczanej
*kawałek zielonej papryki
*garść pokrojonych w plasterki czarnych oliwek
*pomidor
*dwa jajka
*sól, pieprz, szczypta chilli, dwie łyżki przyprawy kebab shoarma*, czubata łyżka roztartego w palcach majeranku
*ostrzejszy żółty ser
*masło
Bakłażany kroimy na pół, wykrawamy środek, posypujemy solą i przykrywamy papierowym ręcznikiem (wciskając go do wyżłobienia), aby pozbawić warzywo gorzkiego soku. Zostawiamy na pół godziny i wyrzucamy mokry od soku ręcznik.
Zagotowujemy osoloną wodę, dodajmy majeranek i dwa zgniecione ząbki czosnku, wsypujemy kaszę i gotujemy na półmiękko.
Kroimy paprykę w drobną kostkę, cebulę siekamy, pomidora sparzamy, obieramy i kroimy w większe kawałki.
Na maśle przesmażamy cebulę z papryką, dodajemy pozostałe ząbki czosnku, przesmażamy, dodajemy shoarmę, przesmażamy króciutko, mieszając. Zdejmujemy z gazu, wsypujemy kaszę, oliwki i pomidory, mieszamy dokładnie. Doprawiamy solą, pieprzem i chilli. Przestudzone nadzienie mieszamy z jajkami.
Nadzienie nakładamy z górką do bakłażanów, przykrywamy żółtym serem, na dno naczynia nalewamy 2 łyżki wody, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy pod przykryciem do miękkości bakłażanów (ok. 20-25 min w 200 stopniach).
Podajemy posypane świeżą bazylią z kleksem dobrego keczupu lub koncentratu pomidorowego.
Jeden bakłażan wystarcza na obiad dla jednej osoby.
Pyszne i niedrogie.
Prawdopodobnie zostanie wam trochę nadzienia, więc dodatkowo można zrobić faszerowane papryki i/lub cukinię (u mnie były na obiad następnego dnia). Środek z bakłażana siekamy i mieszamy z nadzieniem, wkładamy do delikatnie posolonej w środku papryki i/lub cukinii, przykrywamy żółtym serem i pieczemy do miękkości.
*Ja mam kebab shoarma Kamisa, można też czerwoną shoarmę kupić w internecie. To nie to samo co przyprawa do gyrosa! Ewentualnie można dodać curry.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








